Cienie wody drgają. Granaty splatają się z błękitami, światło rozpada się na tysiące drobin. Nie ma początku ani końca tylko wirująca chwila, w której myśli stają się falami, a fale myślami. Morze tańczy, cisza wiruje, wszystko płynie w rytmie, który nigdy nie zasypia. Bańki światła unoszą się ku powierzchni jak ulotne wspomnienia. Każdy oddech staje się ruchem, każdy szept echem głębin. I w tej nieskończonej fali wszystko drży, znika i pojawia się na nowo.