Na horyzoncie pojawiała się delikatna linia spokoju miejsce, gdzie niebo i woda spotykały się bez pośpiechu. Cisza była pełna, dobra, taka, która pozwalała na chwilę zapomnieć o czasie. Wszystko wydawało się na swoim miejscu: proste, ciche i bezpieczne, jak obietnica, że nic nie trzeba robić, wystarczy być.